Moje wierszydełka pleciugowate powstają spontanicznie, w przypływie chwili. Inspiracją do rymowanych bajeczek jest dla mnie właściwie wszystko, co mnie otacza - przedmioty, zwierzęta, przyroda. Także osoby, z którymi przychodzi mi stykać się codziennie. Ilustracje do wierszydełek także powstają spontanicznie, choć siłą rzeczy muszę - tworząc je - poświęcać na tę czynność więcej czasu. Efekty niech ocenią odwiedzacze tego blogu.
Jak kiedyś napisałam w katalogu do jednej z moich wystaw - najlepiej czuję się w świecie z pogranicza jawy i snu. Stąd zapewne biorą się moje predylekcje do tworzenia bajek. Wiadomo bowiem, że w każdej bajce można odnaleźć prawdy o świecie realnym...
Leciała koza z Łodzi do Zgierza. Na swojej drodze spotkała jeża. Jeż był usłużny jak wszystkie jeże, więc prosi kozę (nie bardzo szczerze): - Skoro już lecisz do tego Zgierza, skorzystaj z karku starego jeża. On cię zawiezie na swoim grzbiecie. Koza nie głupia, więc myśli sobie: - Jeśli skorzystam, znowu sie wrobię. Kiedyś usiadłam tyłkiem na jeżu. Byłam w szpitalu. Gdzie? Ano w Zgierzu!
Kapliczka Tę kapliczkę spotkałam przy bystrym potoku. Stała sobie lipowa na zielonym stoku. Lato pachniało ziołem i górskim powietrzem. Ech! Kapliczko lipowa! Może wrócę tam jeszcze?
Nad nią urwisko skalne, pod nią łąki kwitnące, A w dolince słonecznej owieczki zbyrczące. Pies - baca pracowity baranki zagania. Ech! Lipowa kapliczko! Wartaś pamiętania!
Jest taka wieża, myślę że ją znacie. To wieża, w której mieszkają puchacze. Mieszkają także sowy te nocne mądrale. Byłam tam kiedyś nocą. Nie chwalę się wcale. Puchacze w starej wieży? O tym wszyscy wiedzą. - A gdzie myszy spytacie. Odpowiem - pod wieżą.